|
Mistrzostwa Polski i PP, Chorzów 2008
Jul 09,2008 00:00
by
dhzone
Imprezy tej rangi zawsze wzbudzają emocje. Po kilku latach imprez na przemian w Białymstoku, czy wzbudzającym dyskusje torze w Szczawnie Mistrzostwa Polski zawitały na zupełnie nowy tor. Poprzedniego dnia, na Superlidze było jeszcze mokro i miejscami mało dynamicznie, jednak niedziela wyglądała zupełnie inaczej. Tor był suchy i kilka razy szybszy. Mistrzostwa odbywały się w kategoriach Junior, Elita i po raz pierwszy w historii Masters. Kobiety niestety nie dopisały, gdyż wiadomo, że „jedna kategorii nie czyni”. Juniorów natomiast zdominowali młodzieńcy ze Szczawna. Poczet sztandarowy składał się z „pudła MP 2007” czyli Grześka Borodajki, Łukasza Barana i Remka Oleszkiewicza, którzy podczas hymnu wnieśli flagę i zatknęli ją na centralnym placu toru. Następnie zawodnicy starli się, na razie bezkontaktowo, w „czasówce”. Wymagania fourcrossowej matematyki sprawiły, że kilku musiało odpaść już po eliminacjach. Tak więc z jedenastu startujących Juniorów od razu wybrano 8, a wśród 5 Mastersów jeden odpadał po eliminacjach i zostawała finałowa czwórka. Wydawać by się mogło, że stawiło się mało zawodników. Pamiętajmy jednak, że po pierwsze zostali porozbijani na kategorie, a po drugie to zawody dla licencjonowanych zawodników, więc ci bez licencji powędrowali na trybuny. Tymczasem pierwsze już biegi wyglądały bardzo poważnie. Po pierwszym odsiewie, gdy została 16 zawodników, każda czwórka była naprawdę bardzo silna. Podczas jednego z biegów, w pierwszej bandzie starli się ze sobą Grzegorz Borodajko i Robert Kulesza, a następnie padli na ziemię. Do przodu wyskoczyli pozostali z Łukaszem Pilewskim na czele. Jednak dwaj panowie podnieśli się i zaczęli pościg, udało im się na ostatnich metrach i to właśnie ci co leżeli już w pierwszej bandzie przeszli do półfinałowej 8. W biegu o wejście do finału Bartek Giemza wykonał coś przedziwnego i wyleciał aż piętro niżej z bramki startowej, a wszyscy popędzili. Jak się później okazało opatentował nowy start, ale pomylił się o jakąś małą część sekundy. Do finału wszedł Grzesiek Borodajko, Robercik Kulesza, Łukasz Baran i Tomo Ostrowski, który miał problemy, z którąś z kończyn i do końca nie wiadomo było czy wystartuje. W finale nastąpił kocioł na pierwszej bandzie i na pierwszą pozycję wyszedł Łukasz Baran. Prowadził do końca, ale co to za prowadzenie, gdy się ma na plecach Grześka Borodajkę. Ten zaatakował na ostatnich metrach i wygrał Mistrzostwa Polski! Po raz trzeci z rzędu koszulka poszła w ręce Grześka. Respekto! Tymczasem młodsi panowie też rywalizowali o tytuł. Tu przede wszystkim należy wyróżnić Kubę „Zwolsona” Zwolaka (KKG Roztocze), który miał chyba weekend życia. W sobotę siódmy w Superlidze, a w niedzielę trzecie miejsce w MP! Drugi był Dawid Niesłańczyk z Rybnika, a wygrał Rafał Gawlikowski. Wśród Mastersów nie mogło być mowy o przypadku. Tu wygrał Wojtek „Diabeł” Koniuszewski, przed Sławkiem Rawiczem i Piotrem Dziubem. Zawiódł natomiast Krzysztof Podolak, na którego wielu liczyło, był czwarty. Dekoracja zaczęła się od rozdania nagród Pucharu Polski. Tu Heyah sypnęła kasą! Za pierwsze miejsce w kategorii Elita 1000 PLN (słownie tysiąc!), za drugie 800 PLN i za trzecie skromne 600 PLN. Są to najwyższe nagrody pieniężne w tym sezonie jeśli chodzi o kolarstwo grawitacyjne. Później już tylko tytuły, koszulki, medale, gratulacje… Pozostaje nam tylko czekać na kolejne MP, najlepiej na nowym torze i w równie ciekawej lokalizacji. foty wkrótce.. Masters: Junior: Elita: |