|
Mistrzostwa Polski MT(B)MX - 04.09.2004
Sep 04,2004 00:00
by
dhzone
Pierwsze mistrzostwa Polski w Dirt Jumpingu, dla małych i dużych rowerów, mamy już za sobą. Największa, jak do tej pory, impreza dirtowa w Polsce odbyła się w Milanówku, niewielkim podwarszawskim miasteczku. Dzięki całej ekipie MWEK udało się zbudować duży, jak na polskie warunki, tor do dirtu, który modernizowany i poprawiany był do ostatnich dni. Wszystko po to, by jak najbardziej zadowolić startujących. Milanowski dirt składa się z trzynastu hop różnej wielkości, tworzących cztery rytmy. Tor jest techniczny i niektórym zawodnikom sprawiał niemałe problemy. Pojawili się ludzie z całej Polski, z przewagą tych na małych rowerkach. W sumie wystartowało 19 osób - dość mało, jednak mimo wszystko dali oni bardzo dobry show, a co ważniejsze wyłoniono spośród nich mistrzów MTB i BMX. Nie zabrakło także czegoś dla młodszych zawodników. Mimo, że na liście startowej w kategorii pikolo (do lat 14) było tylko trzech chłopaków, to wyłoniono spośród nich najlepszego. Podczas przygotowań wszyscy z niepokojem patrzyli w niebo. Prognozy pogody nie sprawdziły się i zamiast pięknej słonecznej pogody, nad Milanówkiem zawisły ciemne chmury. Na całe szczęście, przez cały czas rozgrywania zawodów nie spadła ani jedna kropla deszczu. Kilka minut po 12 rozpoczęły się treningi. Trochę potrwało zanim chłopaki się rozkręcili, jednak gdy już się to stało, publiki zaczęło przybywać w bardzo szybkim tempie. Po treningach, trwających dwie godziny, zarządziliśmy godzinną przerwę, po by lekko zniszczony tor poprawić i dać trochę wytchnienia zawodnikom. Kiedy wszystko było już gotowe, a wybicia oznaczone białymi liniami, wystartowały zawody. Pierwsi pojechali zawodnicy pikolo, którzy latali na mniejszym dircie. Radzili sobie bardzo dobrze, co potwierdzają tricki, po których publiczność zrozumiała, że to nie żarty. Każdy z nich trasę przejechał trzy razy, pokazując m.in. 360, one touch, no foot. Po kategorii pikolo przyszedł czas na jam. Wszyscy jeździli ile razy chcieli i jak chcieli, jednak najważniejsze, że razem, bez podziału na MTB i BMX - zgodnie z ideą zawodów. Każdy zawodnik starał się jak mógł, jednak dzięki sposobowi rozgrywania zawodów, obyło się bez większego stresu. Z każdą chwilą leciały coraz mocniejsze tricki, nie zabrakło takich jak: truck drivery i 360 turndown w wykonaniu Janka, backflipy Nypla, tailwhipy Rybiego, supermany z seat grabami robione przez Pawła, nothingi. Publiczność, której w Milanówku nie zabrakło, kibicowała, nakręcana przez Pawelca i Froya, a ze sceny nieustannie leciała muzyka grana przez kilku dj-ów.Sędziowie pochodzący z różnych miast Polski wybrali dziesięciu zawodników, kwalifikujących się do finału, pięciu na małych kołach i pięciu na dużych. Około godziny 16 rozpoczął się ścisły finał, gdzie każdy miał 3 przejazdy, z czego najgorszy był odrzucany. Mogłoby się wydawać, że po tym co zobaczyliśmy podczas jamu nic już nas nie zdziwi. Pomyłka. Tutaj przejazdy okazały się naprawdę zadziwiające, niczym z amerykańskich filmów bmx-owych. Tricki takie jak backflip no foot, czy 270 barspin z lądowaniem w hipie stały się normą. Po oszałamiających przejazdach dziesiątki zawodników, podliczyliśmy punkty sędziów i okazało się, że konieczne będą dwie dogrywki - o drugie miejsce w MTB miedzy Wariatem i Pawłem reprezentującym MWEK i o trzecie miejsce pomiędzy Jamajem z MWEK i Czingisem z Gdyni. Po rozegraniu ostatnich biegów udaliśmy się podliczyć końcowe wyniki, a zawodnicy dalej jeździli nakręcając publikę. Do zakończenia zawodów pozostała jeszcze dekoracja zawodników. Puchary i medale wręczał Burmistrz Milanówka, a organizatorzy nagrody rzeczowe, takie jak: Duncon Cock, rama White Trash, kierownice, mostki, piasty, pedały, ubrania i inne gadżety. Były to pierwsze takie zawody w Polsce, w dodatku bardzo udane. Wszyscy dobrze się bawili, jednak nie obyło się bez problemów. Doszło do starcia Rufia z pijanym dresem, niszczącym hopy. Po próbach spokojnego załatwienia sprawy konieczna była interwencja siłą. W porę do akcji wkroczyła ochrona, która pijanego idiotę oddała w ręce policji. Ogólnie mówiąc, zawody przebiegły w miłej i przyjaznej atmosferze, bez podziałów. Obyło się bez większych uszczerbków na zdrowiu. Ucierpiał jedynie sprzęt - pęknięty amor Wariata i złamana kiernia Pawła. Zawody odbyły się dzięki sponsorom, którymi byli: Red Bull, T1 gsm, Duncon, White Trash, North Shore, skleprowerowy.com, jakoobcycles.pl, Clinic, Eastpak, Autonomy Republic. Pozostają nam zdjęcia, filmy i wspomnienia. Do zobaczenia za rok, na jeszcze lepszej imprezie. Wyniki: Kategoria MTB: 1. Michał Jasiński "Nypel" - MWEK 2. Grzesiek Konwiski "Wariat" - Piaseczno 3. Paweł Pławski - MWEK 4. Bartek Stański - Mińsk Maz. 5. Bartek Obukowicz - Białystok
Kategoria BMX: !. Janek Pietruczuk - Białystok 2. Piotr Siegień "Rybi" - Białystok 3. Marcin Gajewski-Gajek "Czingis" - Gdynia 4. Kuba Skrzypkowski "Jamaj" - MWEK 5. Mariusz Jaskólski - Poznań
Kategoria Pikolo 1. Mariusz Marchwicki "Marioo" - MWEK 2. Michał Strzemieczny "Szwed" - MWEK 3. Mateusz Olszowy - "Mati" - Gocław Team
Relacja: Jacek Hamada (mwek.com) foto: Piotr Dubiniec |